Nie odpowiedział Nie wiem czy w ogóle
„Nie odpowiedział. Nie wiem, czy w ogóle słuchał tego, co mówiłem. Zaprzątała go już bez reszty myśl o przyszłości. A było to coś, co i mnie nie powinno pozostać obojętne. Bo, co nietrudno zgadnąć, w planach Bessa i tym razem miałem odegrać pewną skromną rolę...
— Co z Weythem — spytałem, zmieniając temat.
Wzruszył ramionami. Przez twarz przebiegł mu grymas zniecierpliwienia.
— Nic — burknął, nie odrywając wzroku od okna, jakby tam ktoś stał i dawał mu znaki.
Jasne. Nic, to nic. Nie powinienem pytać. Pewnie wypadki ostatniego dnia wprowadziły mnie w odrobinę zbyt dobry humor.
— Nie mamy łączności — dodał po chwili. Nie musiał mi tego mówić. Jeśli jednak powiedział, to znaczy, że uznał sprawę za zamkniętą. Weyth...
Wyobraziłem sobie, jak po stu, dwustu, pięciu tysiącach lat któraś z naszych ekspedycji przypadkiem spotyka w przestrzeni obcy state^k... obcy, bo konstrukcja rakiety Weytha będzie już
wtedy bardzo odbiegać od współczesnych pojazdów. Ktoś wejdzie na pokład, ujrzy zwłoki porosłego sierścią, gorylowatego pilota i pomyśli, być może, że to jego koledzy sprawili mu zaszczytny, kosmiczny pogrzeb... pozostawiając go samego we wraku statku.
— Od dawna — mruknąłem zdawkowym tonem, jakbym chciał jedynie podtrzymać wygasającą rozmowę.“(10)