- Wracajmy - powiedział - Ta sprawa
„— Wracajmy — powiedział. — Ta sprawa nie może się tak zakończyć.
— Oszalałeś
— Mam się kryć jak tchórz I zbrodniarzy pozostawić bez kary
— Greenhorn! — wykrzyknął Carty. — Prawdziwy greenhorn! Jeśli wrócisz, zdmuchną cię przy pierwszym spotkaniu. Nawet okiem nie zdążysz mrugnąć. Bo ich nie poznasz, a oni przyjrzeli się tobie dokładnie. ».
— Było ciemno.
— Ale nie po tej stronie ulicy, po której stałeś. Przecież ja ciebie dostrzegłem i od razu pomyślałem, że muszę spłacić dług.
— Jaki znowu dług
— Nie pamiętasz, jakeś gardłował w mojej sprawie Flanaganowie chcieli mnie powiesić i gdyby nie ty i ci poczciwi Heartowie...
— Odstawiłem cię do Laramie — przyznał Karol — ale nie mogę zrozumieć, skąd się tu znalazłeś
— Jakoś się wydostałem — przyznał z ociąganiem Carty.
— Jak
— Och, czy to teraz takie ważne Lepiej posłuchaj o Długowłosym.
— Mów.
— Więc oni obstawili Tessa. To znaczy trzymali się go tak blisko, jak tylko było możliwe. Oczywiście, że zamierzali ukraść nuggety. Poczęli przepijać do Tessa, ale kto by go tam przepił! Widziałem, jak draby miały już dość, a Długowłosy wyglądał nadal jak po szklance wody. Wreszcie zorientował się chyba, o co im chodzi, i wyszedł z saloonu. A tamci po paru minutach za nim. Odczekałem chwilę i wyskoczyłem na dwór. Noc jeszcze była, ale księżyc świecił. Nie wiedziałem, w którą stronę mogli się skierować. I stałbym tam pewnie do rana, gdyby nie wołanie. Po głosie poznałem, że to odezwał się „rudzielec". Krzyczał „Hej, Długowłosy! Poczekaj!"“(5)
<<<< - Powiem ci coś jeszcze
| Niestety Pitou nie był >>>>